Jeżeli planujesz, że kąpiel w samolocie to najcięższe mieszkanie na poziomie, toż się mylisz.

Jeśli planujesz, że kąpiel w samolocie to najgorsze mieszkanie na poziomie, to się mylisz. Mieszkając na naszym stanowisku największe siedlisko bakterii bierzesz w terenie wzroku. Nie rozglądaj się za dużo – chodzi o tackę na utrzymanie. Przede mną 8 godzin w samolocie i otworzyła się zastanawiać czy zabrać gumowe rękawiczki. 

Amerykańscy naukowcy dokładnie przebadali wnętrza samolotów i pokazali, że ponad ok. 60 proc. samolotowych tacek na jedzenie pokrywają liczne, szkodliwe dla zdrowia bakterie, m.in. e-coli.

A już się trzymajcie. Miejsce, na jakim kładziemy jedzenie, picie i rzeczy inne jest 10 razy bardziej ciężkie od spłuczki w łazience. Obrzydliwe, prawda? Ponieważ nie warto liczyć na ostatnie, iż na poziomie otrzymamy od stewardesy jedną mokrą ściereczkę, która wszystko odkazi. Na wycieczka zawsze warto spakować antybakteryjny żel do dłoni i paczkę mokrych chusteczek. Niby oczywiste, ale mało kto, o tym myśli.

Badacze wykazali, że poza tacką największe mieszkania bakterii uważają się zarówno na klamrach od pasów bezpieczeństwa, spłuczkach w toalecie, pokrętłach nawiewu oraz kranach z wodą pitną. Co ważne, klamry pasów są 9 razy bardziej wyraziste niż tacki. 

Pozostaje więc wsiąść do samolotu, zapiąć pasy, wytrzeć ręce, a wtedy postawić je do kieszeni. Można więcej nie wpadać w paranoję i dbać o higienę, aby z podróży samolotem nie przywieźć pamiątki w perspektyw choroby.